sobota, 23 maja 2015

,,Niebieski Chevrolet'' > rozdział XII ,,Jak nikt inny''

Rozdział XII




,,Ktoś taki istnieje,
ale gdzieś na innym świecie''


*Tina*
- Co ty tu robisz? - spytałam otwierając drzwi.
- Możemy iść razem, Tina? - odpowiedział mi szatyn o tych pięknych czekoladowych oczach...
- No... ok... Wezmę tylko kluczę i torebkę.
- W takim razie czekam na zewnątrz - lekko się uśmiechnął.
Zamknęłam drzwi. W co ja się wpakowałam?!? Znowu będzie tak dziwnie! Obiecałam, to obiecałam! Szarpnęłam torebkę z szafki i wyszłam na zewnątrz. Po tych czynnościach zamknęłam drzwi na klucz i ruszyłam w stronę przyjaciela.
- Gotowa?
-  Jak nigdy w życiu.
- W takim razie wsiadaj.
Otworzył mi drzwi, a ja weszłam do jego skody. Droga minęła bez słowa. Gdy byliśmy już pod szkołą otworzył mi drzwi, a ja posłusznie wyszłam z samochodu i ruszyłam w stronę szkoły.
- Tina! - usłyszałam głos za sobą.
- Sara! - obróciłam się - Przepraszam miałam iść z Tobą, aleee..
- Ale co?
- No... pojechałam z Patrykiem... i...
- Wybaczam Ci!
- Dzięki!
- Mam takie pytanie... może po imprezie do mnie wpadniesz? Wiesz, takie pidżama party?
- Jasne! Nie ma sprawy!
Po tych słowach ruszyłyśmy razem w stronę szkoły. Impreza się zaczęła. Mijała spokojnie... No może oprócz tego, że Emma co chwila obdarowywała mnie morderczym spojrzeniem... Ja się boję tej dziewczyny!

*Sara*
- A teraz... przed wami... niesamowita artystka... TINA CIVELLO (od autorki: Dlaczego włoskie nazwisko? O tym dowiecie się w przyszłości...) - zapowiedział moją przyjaciółkę DJ.
Wszystkie światła zgasły. Na scenie zobaczyliśmy Tinę przy keyboardzie. Zaczęła grać...
,,He used to call me DN 
That stood for deadly nightshade
‘Cause I was filled with poison 
But blessed with beauty and rage

Jim told me that 
He hit me and it felt like a kiss
Jim brought me back
Reminded me of when we were kids

With his ultraviolence, ultraviolence
Ultraviolence, ultraviolence
I can hear sirens, sirens
He hit me and it felt like a kiss
I can hear violins, violins
Give me all of that ultraviolence''

[...]
Spojrzałam w stronę Patryka, wbijał ten swój wzrok w Tinę i się ślinił. Podeszłam do niego bliżej.
- Prawda, że jest cudowna?
- Jak nikt inny... 
- Kochasz ją?
- Jak nikt inny...
- Zaśpiewaj z nią.
- Co, że ja? - chyba zniosło go na ziemię.
- Idź do niej.
- Ale ja?
- A kto inny. Kochasz ją!
- Skąd wiesz?
- Bo przed chwilą to powiedziałeś - zaśmiałam się - No już!
Wykonał moje polecenie. Chwilę później śpiewali już razem.

[...]

We could go back to New York
Loving you was really hard
We could go back to Woodstock
Where they don't know who we are

Heaven is on earth
I would do anything for you babe
Blessed is this union
Crying tears of gold like lemonade

I love you the first time
I love you the last time
Yo soy la princesa
Comprende mis white lines

‘Cause I'm your jazz singer 
And you're my cult leader
I love you forever
I love you forever

With his ultraviolence, ultraviolence
Ultraviolence, ultraviolence
I can hear sirens, sirens
He hit me and it felt like a kiss
I can hear violins, violins
Give me all of that ultraviolence''

Piosenka się skończyła, a oni przytulili się. Czy tylko ja widzę tę miłość?

...........................................................
I jak rozdział? Miał być wieczorem... wiem... załóżmy, że to jest wieczór!
Nastka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz