Rozdział IX
*Tina*
Sara zdobyła wypis. Jak? Nie wiem. Ta dziewczyna jest wspaniała! Zawsze ma jakieś znajomości. Nie jest znów tak strasznie bogata, jej rodzice są lekarzami... Zarabiają trochę więcej niż przeciętny Polak. Stać ją za to na wycieczki do Hongkong-u, Melbraun, Quebec-u, Sewili. Jej życie jest wspaniałe... Do rzeczywistości przywrócił mnie głos Patryka:
- To jak pójdziemy dzisiaj w trójkę do kina?
- Tak z miłą chęcią - powiedziała Sara.
- A ty Tina? - skierował pytanie do mnie.
- Yyyy... no wiecie... jaa... - przeciągałam.
- Tina z chęcią pójdzie - rzuciła Sara, a ja natychmiastowo zgromiłam ją wzrokiem.
Dawno nigdzie nie byłam i chciałam, żeby tak zostało.
- To ja przyjadę po was.
- Przyjedziesz?!? JAK?!? - spojrzałyśmy na niego ze zdziwieniem w oczach.
- Nie powiedziałem Wam jeszcze, że mam prawo jazdy... - powiedział zmieszany.
- To szykuję się impreza! - wykrzyczała Sara tak, że wszyscy ludzie krzywo się na nas popatrzyli.
Jak ja się muszę za nich wstydzić.
*1 GODZINA PÓŹNIEJ...*
Którą sukienkę ubrać? Tę zieloną, czy białą? Czerwony błyszczyk czy zwykła pomatka? Buty na koturnach czy szpilki? Nie, chwila... może jednak ta koszula i ta spódnica....
- Potrzebujesz doradcy w sprawie mody? - zagadnęłam moja siostra.
- Tak! - wręcz wykrzyczałam.
Skoro mam iść do tego kina. To chyba muszę jakoś wyglądać, nie?
Moja siostra błyskawicznie wtargnęła do pokoju. Wyjęła z szafy krótką sukienkę i pastelowe koturny.
- Do łazienki ubierz to!
Ubrałam wskazane rzeczy i usiadłam na krześle. Siostra zrobiła mi kok i lekki makijaż.
- Gotowe!
Efekt wyglądał tak:
W tej chwili ktoś zadzwonił do drzwi. Poszłam otworzyć. To był Patryk. Zatonęłam w jego czekoladowych oczach... Co chwila? Wzięłam torebkę i bez słowa ruszyłam w stronę jego samochodu.
...............................................................................................................................
O jacie! Tyle mnie nie było przepraszam! Ale no wiecie... szkoła... matma... sprzątanie.... matma.... rodzeństwo... matma! Nienawidze matmy!
Nastka



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz